Marzenia ukryte są pomiędzy pajęczymi włóknami chmur. Kiedy już szary szkic pokrywa się barwami emocji i przybiera kształt powtarzanych ciągle i ciągle myśli, wówczas z nieba spadają krople zdarzeń i okoliczności. Podlewają nasiona intencji, które przywiał wiatr rzuconych luźno słów.
Zmokłe kurze łapki i kurze na starociach
Słowa niesione wraz z drobinami kurzu przypadkowych przekleństw przeplatają się z uschniętymi jesiennymi liśćmi wyblakłych wspomnień, z których powstaje żyzny kompostownik. Bo czasami coś musi zgnić, żeby dać życiodajne soki kiełkującej przyszłości.
Melodie opadające swobodnie
Szamańskie tańce mogą zachęcić zdarzenia do galopu w rytmie radości. Ale nie te tańce, które powodują bolesne kontuzje i które nijak mają się do melodii życia. Poplątane kroki do fałszywej muzyki wytworzą więcej zamętu, aniżeli kontemplacja ciszy. A cisza często poprzedza wyładowania. Bo kiedy słów padnie za dużo, słów tak sobie przeciwstawnych, to piorun musi rozdzielić ich znaczenia, by zespolić rzeczywistość w całość.

Szare mydło z kwasami i bez zasad
Z szarych słów spadnie kwaśny deszcz. Ze słów, które kłują jak igły wbite w laleczkę voodoo wzorowaną na nielubianym polityku. Deszcz, który zatruje środowisko i zwalczy ledwo co przebijające glebę teraźniejszości marzenia.
Salomon nie wyciśnie
A z pustych słów może co najwyżej pokropi. Wszak z dużej chmury mały bywa deszcz.
Love, AnanaS
Dodaj komentarz