Tania sensacja jest zazwyczaj dziełem anonimowego rzemieślnika. Choć określenie wytwórcy kiczu rzemieślnikiem jest zdecydowanie nadużyciem. Tania sensacja jest jak cudowne panaceum z zagraconego szczątkowymi substancjami laboratorium hochsztaplera.

Tania sensacja jest łatwo dostępna i zalewa rynek znużonych i zalęknionych umysłów potopem dopaminy, bez zbędnych nakładów reklamowych. Poczta idzie samoistnie, bez nadawcy i bez znaczków. Tudzież znaczeń, ani większych, ani mniejszych. Roznosi się jak ulotka. Wchodzi za wycieraczki jak niechciane mandaty z parkingu pod Lidlem. Wylatuje niechciana ze skrzynki na listy. Zasłania powierzchnię użytkową wycieraczki…

Tanio i szybko

Przeważnie nigdy nie znaczy zdrowo. Tania sensacja jest jak szot w nocnym klubie. Szybko zadowoli, uruchomi uśpione jak Tutenchamon instynkty i reakcjami chemicznymi wywoła głód nawołujący do natychmiastowego zaspokojenia kolejną dawką.

O przedawkowanie łatwo

Bowiem wszystko, co spożyte w nadmiarze, musi wywołać skutki uboczne. Informację należy przetrawić. Jak już się przełknie pigułkę czy drażę, to wypadałoby pozwolić naturalnym procesom trawiennym się dziać. Wyciągnąć z informacyjnego stymulanta składniki odżywcze, zapisać je w pamięci długotrwałej jako odnośniki w razie potrzeby, a resztą wydalić.

Zachłanność zawsze prowadzi do biegunki

Bowiem co za dużo, to i stworzenie z kręconym ogonkiem wieńczącym różowy zad nie zje. Zachłanność zawsze prowadzi do problemów z trawieniem. I albo miarce zabraknie pomiaru i się uleje (bądź też doprowadzi do poważnych wymiotów ze wszystkimi skutkami ubocznymi, jak odwodnienie, osłabienie, zapalenia- a jak pali się pośladek, to się działa szybko i bezmyślnie!), albo wyjdzie z tego wielka, wodnista i nienazbyt aromatyczna kupa.

Zatrucie masowe

Kiedy tania sensacja jest ogólnie dostępna, prędzej czy później dochodzi do zatrucia masowego. A i zdarza się, że inspektorzy sanitarni sami się zainfekują- różnica polega na tym, że ci akurat w miarę szybko wyłapują, że połknęli nie tyle bakcyla, co zgniłe jajo. No i pojawia się naturalna selekcja, tudzież weryfikacja uprawnień w pewnych kręgach.

A co po zatruciu?

Opary wstydu przez jakiś czas zamraczają jeszcze procesy myślowe. Ale przynajmniej wcześniej zatruty ma już świadomość, że opary wiążą i reagują z oddechem. Z oddechem powiązanym z dźwiękiem- więc zaleca się przez jakiś czas milczeć, nie kłapać ozorem i nie rozprzestrzeniać resztek zarazy. A przede wszystkim…

Nic na siłę

Niech życie dzieje się wedle swoich naturalnych praw. Niech ma swój naturalny przepływ. Gówno w końcu się przepłucze. Rury i kanalizacja informacyjna w końcu znowu będzie drożna. Świat wróci do równowagi.

A co jeśli jest się ofiarą taniej sensacji?

Najlepiej sprawdza się kwarantanna, kiedy wirus plot szaleje. Kwarantanna od nierozsądku i niepotrzebnych słów. Co ma się wybić, to się wybije. Wirus będzie atakował, aż się znudzi, albo świat się w końcu na niego uodporni. Aż powstaną przeciwciała. A reszta na odwyk od głodu sensacji. Nałogi rujnują.

Z pozdrowieniami, AnanaS


Odkryj więcej z Ananas w próżni życia

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Podcast also available on PocketCasts, SoundCloud, Spotify, Google Podcasts, Apple Podcasts, and RSS.

Dodaj komentarz

The Podcast

Join Naomi Ellis as she dives into the extraordinary lives that shaped history. Her warmth and insight turn complex biographies into relatable stories that inspire and educate.

About the podcast

Latest episodes