Gdy ego pęcznieje od nasiąknięcia pozornymi dobrami, pęka i się rozlewa. Jest jak wrzód, a próba ratowania na siłę powoduje dalsze komplikacje zdrowotne. I zamiast w myśl zasady: przewróciło się, niech leży; na siłę podnosi się trupa, to może powstać z tego tylko i wyłącznie gnijące zombie. I tak, skądinąd, skazane na porażkę.
Historie spisane na kartach ludzkości, zarówno te potwierdzone, jak i owiane pewnymi nieścisłościami, jasno pokazują pewien ład i skład. Mianowicie, jak się w dupie przewraca, to musi być i przewrót na zewnątrz. Gdy tani towar niewiadomego pochodzenia zamienia cząsteczki duszy w plastik, naturalnym następstwem staje się gnicie tkanek życia. Szczelnie zatkana cyrkulacja zdarzeń zaburza naturalne rytmy. A z naturą się nie walczy. Z nią się współpracuje.
Przemoc wobec natury
Każda sztuczna ingerencja w naturę jest mniej lub bardziej wizualnym aktem przemocy wobec niej. Powoduje albo niekontrolowane mutacje, w wyniku których ewolucja się cofa i aktywują się uśpione geny troglodytów (bo przecież nic w naturze nie ginie) i rozrasta się patologiczna tkanka, albo obumarcia. A śmierć to początek, to zmiana formy.
Wielkie zalanie sufitu świata
I tak, dawno, dawno temu, kiedy ludzkość nasączyła się buńczucznością w swej codzienności, szarpana bezeceństwami Energia musiała dojść do równowagi. Jak szybko musiało puchnąć ludzkie ego i w jak ogromnej skali, że świat aż zalał się wielkim potopem? Historia znana każdemu w kulturze chrześcijańskiej, a jakoś tak traktowana jak bajka. Tymczasem wskazuje na prawidłowość świata. Było dobrze, nie doceniliście, to zaczynajcie od nowa.
Doceń to, co masz
I z pokorą przyjmuj dar od świata. Życie układa się samo, gdy na nie nie naciska. Bo nacisk wymaga użycia siły, a siła zawsze musi wytworzyć siłę równoważną. Energia płynie nieprzerwanie, strumień świadomości, bieg zdarzeń. Chodzi o mądre kierowanie życiem, a nie usilne wciskanie nosa w nieswoje sprawy.

A kiedy się naciska? Kiedy się nie dostrzega tego, co już ma. Kiedy jest się tak napuchniętym wstydem, agresją czy żalem, że nie jest się w stanie dostrzec innych płynności życia. I zamiast naciąć ewentualnie ten ropień na swoim ego, to się malutki człowiek siłuje z wielkim światem. A to porażka w gwarancji dożywotniej.
Zawsze za mało
Bo jak człowiek przepełniony tym, co go zatruwa, to może i przyjąć kroplę miłości. Ale nie więcej, bo jest pełny. Nie ma gdzie. Więc ciągle będzie mu mało. I chce więcej, a w efekcie zbiera się więcej ropy żalu. I w końcu to pęknie. Zaleje otoczenie. Być może zakazi niejedną osobę. A potem sekcja takich zwłok i opracowywanie szczepień przed głupotą…
Z miłością i podziękowaniami Inspirującym jednostkom- AnanaS
Dodaj komentarz