Bo jesteśmy tu na chwilę. Jak bańka mydlana, co z mieszaniny płynów, w sile podmuchu rodzi się z otworu. Leci, lśni, zachwyca. I pęka. Pęka rozpraszając się na mikro krople. Zmienia swoją postać. Bo energia nie ginie, tylko zmienia swoją postać (pomijając zjawisko anihilacji, ale to już prosektorium matrixu).
Bańka mydlana zachwyca przez chwilę. Nietargana nadto zewnętrznymi szarpnięciami niespodziewanych namiętności i podłości- zachwyca przez chwilę naturalną, adekwatną do przewidzianego czasu rozpadu. Jak i życie- poddane harmonijnemu działaniu natury, bez wymuszania i pchania się w środowiska niesprzyjające w hazardowych rozgrywkach ze świadomością, trwa tyle, na ile zostało zaprojektowane w niewiadomych X ukrytych w komórkach.
Łączność z wszechświatem
Bo z komórek się łączy. Łączy, choć czasami połączenie może być przerwane. Może być zakłócane, podsłuchiwane. Mogą być szumy komunikacyjne, jeśli zasięg nie sięga do najbliższej satelity umysłu. Bo żeby się połączyć z intencją, trzeba złapać zasięg. Zasięg do siebie. Do swojego niepokrytego kurzem brudnych myślokształtów ja jestem.
Brak zasięgu
Przeważnie występuje w poziomach poniżej równin. Na równinie nic nie powinno zakłócać, a im wyżej, tym lepsza łączność. Siedzenie w okopach to paraliż. Paraliż i czekanie, stan oczekiwania, kiedy zostaje już tylko praca sama ze sobą. I szukanie kabla w ziemi, żeby jakoś się stacjonarnie połączyć ze światem zewnętrznym. Słuchawką bez numerów, przyczepioną do sprężynki z kabla.
Korzyści z braku zasięgu
Brak zasięgu jest w depresji. W poziomie poniżej poziomu. W ciszy głębi. W ciszy można się zatopić, ale i utonąć. Ale zawsze następuje odbicie się od dna– nie zawsze w tym samym awatarze. Czasem zostawia się już powłokę, to skrajne przypadki i zdecydowanie niepożądane.

Czasami te wszystkie dostępne sieci tak przebodźcowują układ nerwowy, że pogrążenie się w depresji jest ratunkiem dla duszy i ciała. Bo zostaje tylko świadomość. Świadomość odcięta od szumów komunikacyjnych. A w ciszy szumy się rozpuszczają. I wówczas można wybrać abonament do konkretnego, nieprzypadkowego operatora Wszechświata.

Ale najpierw- niechaj wszystko lata. Niech cząsteczki tańczą, szaleją, aż się w końcu uspokoją. Niech bańki, które mają pęknąć, pękną, by wrócić do obiegu w innej formie.
Z miłością, AnanaS
Dodaj komentarz