Perfekcja ma specyficzne środowisko. Zamknięte, ale nie hermetycznie, choć ujście zazwyczaj jest poważnie zaciśnięte przez pierścieniowate mięśnie zwieraczy. Perfekcja wymusza użycie siły, przede wszystkim woli. A na pewno nieco niższej wibracji.
Środowisko perfekcji jest ciasne, bez możliwości ruchu innego, aniżeli obowiązująca aktualnie perystaltyka. Bez dopływu świeżych powiewów i nawiewów, co jedynie z wywiewem kolorowych baniek z siarkowodoru. W ograniczonych co najwyżej lekkimi meandrami ściankach. Niezbyt elastycznych. Norma to norma, nie wychodzi się poza otrzewną możliwości.
Ściśnięta i niedoścignięta
Ach, ta perfekcja. Sztywna, zwarta i upchana głęboko w niewidomej i głuchej kiszce (tej przeważnie do wycięcia przez specjalistę rzeźnika). I rzec by się chciało- a w du*ie, niech żyje ludzka niedoskonałość! A jednak perfekcja- nigdy dość dobra. Nigdy wystraczająca. Zawsze dająca pole do użycia pieprzniczki na świeżo zszytą ranę ciętą.

Nie ma powiewu, jest nuda
Tak, że ten. Ideały są nudne. I odrealnione. A przysalanie się do pierdół, zwłaszcza, kiedy ma się za naskórkiem nieczystości przelewające się przez wszelkie powłoki- bardzo, bardzo smutne. W perfekcji nie ma miejsca na improwizację. Nie ma miejsca na kreatywność. Nie ma miejsca na ludzką doskonałą niedoskonałość. A to właśnie ta niedoskonałość jest podmuchem świeżości. I nowych możliwości.
Szósty zmysł, siódmy smak…
Za ósmą górą i dziewiątą rzeką na mapie stref mentalno-erogennych. Pierdoły dodają smaku i uroku dla ludzkiej niedoskonałości. To one popychają nas do przodu. Życie natrętnym atakowaniem i wyszukiwaniem czyichś pierdół zaś jest smutnym wyrazem kompletnego braku własnego życia.
A brak własnego życia to brak życia w ogóle – w perspektywie z lotu gołębia.
Z miłością, niedoskonałością i zachwytem do egzystencji- AnanaS. Love Ya! ❤
Dodaj komentarz