Mówią, że powstajemy z prochu, choć plemniki i komórki jajowe proch co najwyżej gabarytem przypominają. Nie zapominając o ładunkach genetycznych. Powiedzmy, że w warunkach naturalnych ten wystrzał trzeba zarejestrować, więc teoria z prochem aż tak bardzo z rzeczywistością się nie mija, jakby się wydawało przy pierwszym słyszeniu.
Ale już w stan sproszkowany naturalnie człowiek przechodzi… Albo przyspieszony pośmiertnie spalaniem. Gorzej jednak, jeśli za życia się spali, a feniks to jednak stworzenie z rodowodem zdecydowanie mitologicznym.
Proces spalania
Proces spalania się za życia może przebiegać w różnym tempie. Są tacy, co wypalają się wykonując pewne profesje. Niektórzy palą się z pobudek niższych, tak gdzieś w okolicach wstydu. Na mapie Hawkinsa to stan poniżej poziomu morza możliwości. Są i tacy, co spalają się w towarzystwie, wypalając zeschnięte liście, tudzież ździebełka. Tutaj już mamy do czynienia z pewnym reakcjami pod kopułą czaszki. Utlenianie się szarych komórek jest procesem postępującym.

Spalanie na sucho
Ale są i tacy, co przez proch się w proch obracają. Takie okruszki. Puszki- okruszki. Tu i tam zaciągnięte. Niczym kret wyżerają zagłębienia kory mózgowej i pukają namiętnie w ciało migdałowate, na dłuższą metę wywołując bieg przez płotki. Aż je gruba ryba wciągnie.
Wyprani w proszku
Temat złożony jak skład chemiczny Viziru. Nie, to nie jest reklama, ale ten proszek znany wszem i wobec użytkownikom telewizji narodowej (w każdym razie, 20 lat temu, jak jeszcze zdarzało mi się włączyć to pudło, to pojawiała się taka nachalna reklama z panem Ch.). I można żyć w czystej i błogiej nieświadomości, że te wybielacze to tylko na ekranach… Ale… Życie to ekran, projekcja. I czasami widzi się dziwaczną grę bez konkretnego scenariusza, jakby reżyserował to jakiś Władca Wąglika.
Steal & Deal
Czasem żarty trzeba brać na poważnie. I gdy odpowiadasz na niewinne pytanie: gdzie masz dealera? Słowami: Nova Park, Empik (też nie reklama, niemniej polecam wchłaniać zawartość książek- to zdrowo, farby drukarskie nie powodują większych zmian patologicznych w mózgu), ktoś może mieć coś innego na myśli.
Cena naiwności
Ale skąd masz wiedzieć, jak buduje się igloo, jeśli całe życie żyjesz pod palmą? No biegun gdzieś jest, filmy się widziało… Ale u niektórych sorry, klimat życia taki, że pogoda ducha bardziej latami dopisuje. Zwyczajnie i z natury. I nie zastanawiasz się wówczas, czemu inni są nieprzemoknięci, choć egzystują w lasach deszczowych… Po prostu: masz swój świat, swój klimat.
Bierz… Dosłownie
To, co się mówi. Lepiej bowiem śmiać się później z żartu, aniżeli patrzeć na zgliszcza. Poczucie humoru, wbrew stwarzanym przez coraz bardziej zawzięte jednostki pozorom, jest raczej towarem bardziej luksusowym, aniżeli powszednim. Lepiej miło się zaskoczyć, aniżeli rozczarować. Co oczywiście też nie oznacza, by brać życie na poważnie. Bardziej chodzi tu o dystans. Bo czasem, żeby ruszyć do przodu, trzeba zrobić…
Dwa kroki w tył
A nawet i więcej. Jak już się w czymś ugrzęźnie, to najlepszym wyjściem jest wyjście na powierzchnię. Zanim ten Titanic zatonie i pociągnie w głębiny. Albo zanim się z tego resztkami sił uwolni. Nie. Krok w tył. I patrzeć na katastrofę. Raportować. Ale nie być na tonącym statku…
Z miłością, dzięciołek AnanaS z własnego wszechświata
Dodaj komentarz