Ten, który w legendach unosi ciśnienie życiodajnego płynu do parametrów niebezpiecznych, psując jego skład chemiczny, gnieździ się gdzieś w elementach konstrukcji gniazd lęgowych. Nie dla niego funkcjonalność inkubatora ptaszków. Nie. Diabeł lubi grzebać między martwymi i wprowadzać tam robactwo.
Przyjęło się, że wszelkie prace prowadzi się od ogółu, do szczegółu. A i przekonania to ogólniki, które tworzą szczególne zdarzenia, kierują uwagę na poszczególnych osobników. Ale meandry codziennych wydarzeń mają swoje koryto wydrążone z ogólnych założeń dotyczących nie bardziej szczegółowych dziedzin życia.
W ogóle od ogółu
Projekt zaczyna się od eksploracji terenu. Analizy możliwości. Potem mniej lub bardziej śmiałe koncepcje, do szczegółów przechodzi się w kolejnych fazach. A i te na koniec się zmienia, bo w białym praniu czasem czerwona skarpetka się przypałęta. I mamy niewinny róż, który może być bardziej pożądany od pierwotnej bieli. Nie ma co się przywiązywać stalowymi linkami do rezultatów.

Rozmiar ma znaczenie?
A już na pewno do szczegółów. Szczegóły są ważne, bo można z nich kreować. I z tych szczegółów tworzyć większe ogóły. Bo na tym polega zabawa życiem- z ogółów wyodrębnia się szczegóły, a szczegóły rozbudowuje się do rangi ogółu.
Nawyki rozmnażają się przez pączkowanie
Małe gesty stają się ogólnymi nawykami. Pojedyncze słowa przybierają kształt kompasu, czasem boleśnie kłując i usypiając jak pewną koronowaną damę. Czając się za firanką świadomości. Niby widać, co na zewnątrz, ale do wnętrza już trudniej zajrzeć. Jeden człowiek może rozlać opinię na resztę swojego gatunku. Ale też przyjdzie drugi, pościera i wysuszy śliską powierzchnię. A jak trzeba, to i odgrzybi.
Gdzie półkole z ostrym końcem?
Na szczegóły nabija się robaki. Robaki wabią ogólnie ryby, z których poszczególne elementy lądują na talerzu. I o ile to haczyki, na które można coś złowić i zrobić coś pożytecznego, to są warte uwagi. Ale jeśli szuka się haka na Janosika… To już zakrzywia się materia. A na pewno psychika.
NEVER EVER
Ze szczegółów się buduje. Poszczególne elementy, te niepasujące, zwyczajnie się odrzuca. Ale jednego się nie robi, nie w życiu codziennym- nie przywiera się do nich. To grzęźnięcie w bagnie. Wciągającym bagnie, które wchłania w otchłań piekielną. I nie. Nie da się żyć obok osoby, która się przyczepia do wszystkiego jak glonojad do akwarium bez szkody dla zdrowia psychicznego. Można na takiego osobnika co jedynie popatrzeć z drugiej strony i potraktować jako ciekawy eksponat. Ale nie wchodzi się w interakcje. Bowiem każda interakcja to zachęta do tworzenia. W tym przypadku historyjek z otchłani jelita grubego…
Tworzymy zawsze
Wszystko, na co reagujemy tworzy. Każdy szczegół, któremu nadajemy uwagę, to magnes na kolejne, tożsame, podobne szczegóły. I to tworzy ogół. Brak reakcji powoduje bezszelestne spłynięcie sytuacji do kanalizacji. I na tym droga szczegółu się kończy w naszym życiu- choć pewnie wybije przez podatny dla niej grunt.
Więcej braków reakcji- kanalizacja może się zatkać i zalać cały teren, a wówczas podirytowani osadnicy zrobią egzorcyzmy siewcy szlamu. Jedno jest pewne- nieważne, co mówią i robią inni ludzie. Ważne jest, jak zdecydujemy się na to zareagować.
Czy przyjmiemy, powiększy i wrzucimy kulę do gry, by w końcu dostać nią w łeb?
Czy przyjmiemy i przetransformujemy? Serio, spokój, miłość (ale nie w sensie ta romantyczna, tylko pełna akceptacja) i radość potrafią zdziałać cuda.
A może zwyczajnie olejemy? Brak reakcji, to też reakcja. Tylko może powstać nieco bardziej obfita w gabaryty i jak huknie, to grzybek z dymu może powstać…
Akceptacja i miłość własna, to szczególnie dobre poczucie samym ze sobą, to najlepsza z możliwych powłok hydrofobowych 🙂 I pamiętajmy: kto szuka ćwiartki we włóknie jednego włosa, ten przeważnie odwraca uwagę od swojej bujnej… czupryny 🙂

Dodaj komentarz