W naturze wszystko jest w ruchu. Synonimem życia jest ruch. Przepływ. Idealnie jest, kiedy panta rhei- wszystko płynie. A przeszłość spływa do kanalizacji, by następnie zostać poddana oczyszczaniu i z niezabrudzonymi wnioskami wejść do dalszego obiegu. Tylko odpływ czasem lubi się zatykać…
Kiedy energia zwalnia, zaczyna się tworzyć zator. Ruch bowiem nie ustaje, po prostu kanał może być przytkany. Przytkany syfem bólu, rozczarowania, bezradności. Zapchany włóknami błędnych przekonań i nagromadzonych emocji otulających wspomnienia jak folia przeciwdeszczowa.
Ograniczony przepływ
To nie jest tak, że nic nie spływa. Jak nie ma w ogóle ruchu, to nastaje śmierć. Nawet wylewanie kubkiem nieświeżej cieczy przez osobę trzecią jest jednak dalej ruchem, działaniem. Jałowym na dłużą metę, ale zawsze jest to jakiś ruch. Niemniej jest to usuwanie bardziej skutków, mocno powierzchniowe, a nie przyczyny. Usunięcie przyczyny wymaga albo konkretnych działań mechanicznych, albo użycia środków pożerających i rozpuszczających. Bo bez rozpuszczenia będzie się gromadzić jeszcze więcej śmieci. No i trzeba pamiętać, żeby nie wylać tego, co się zrodziło w tym bólu razem z kąpielą. Zawsze jest jakaś pozytywna kartka pośród skończonej (niby) grafomanii. Nawet jeśli niezapisana.
Środki żrące

Chemiczne. Bo człowiek to mieszanka związków chemicznych i relacji między nimi. Czasem są to związki naprawdę wybuchowe, a niekiedy zgrzybiałe. Ale są. Jak już doszło do zastoju, to nie ma bata, taki środek zostawi ślad na organizmie. Ale jest też dobra wiadomość- człowiek ma niesamowitą zdolność do regeneracji. Nawet jeśli zostanie blizna, to jednak jest to rana zasklepiona, niesącząca się. Po prostu zostaje pamięć, ale już bez drapania w poszukiwaniu symboli dających wygraną pięciu złotych.
Babrając się w cudzej cieczy
Pomoc jest ważna- ale właściciel zbiornika musi sam wyrazić chęć oczyszczenia go. W innym przypadku naraża się osoby trzecie na babranie w cudzych odchodach. Nieustanne- bo jeśli nie chce się tego oczyścić, to aromatyzuje się otoczenie. Wylewana kubkiem ciecz zastyga i wsiąka w glebę. W otoczenie. W społeczność. W większej ilości- zatruwa. Wystarczająca już ziemia przyjęła. I tak zagniatanie dawno już przerośniętego ciasta w pewnym momencie męczy. I robi się zakalec. Kolejny zator. Kolejne mentalne zatwardzenie.
Zator się zdarza
Każdemu. Każdemu, prędzej czy później. Ale nie chodzi o to, żeby kąpać się co dzień w tej samej wodzie. Z prysznica świata cały czas spływa nowa, świeża woda. Im mniej zatorów, tym bardziej świeża. Kiedy coś się kończy, to się kończy. Kąpanie się w starych mydlinach nie przynosi żadnych korzyści. Higiena jest ważna- zarówno ciała, jak i umysłu. Jak umysł zaśmiecony, to jak to się odbija na ciele? Nurt życia płynie dalej- nie ma co się zatrzymywać w jego meandrach.

Dodaj komentarz