Czas to najcenniejsze, co możemy dać drugiej osobie. Dobrze zainwestowany czas, czas zainwestowany w wysokie wibracje, przyniesie wyłącznie zyski, przyniesie wyłącznie korzyści.
Czas można poświęcić. Niekoniecznie wodą z miejsca kultu. Instytucje charytatywne są stworzone przez ludzi i dla ludzi. Działania charytatywne to po prostu odruchy stricte ludzkie, empatyczne. To element ludzkiej natury. Ale z umiarem, jak wszystko.
Daj palec…
Albo pomocną dłoń. Ale nie całą rękę. Działalność charytatywna to pomoc w postaci pomocnej dłoni. Żeby pomóc się podnieść. Żeby pomóc tym, którzy nie mogą funkcjonować przez brak pełnej sprawności i jest to od nich niezależne. Żeby podnieść tych, co upadli. Podnieść. Ale nie dać się ściągnąć w dół. Dać narzędzia, którymi ktoś będzie mógł na nowo zbudować sobie życie.
Złodzieje czasu, złodzieje życia
Problem zaczyna się, gdy pojawi się pijawka. Pasożyt. Złodziej. Złodziej czasu, życia i dóbr wszelakich. Złodziej okradający z dóbr materialnych, ale i z godności osobistej. Żerujący byt, nie dający nic w zamian, a jedynie ciągnący. Ciągnący energię. Ciągnący w dół. Byt niskoenergetyczny. Wampir energetyczny.
Czas to życie
W ogóle to czas jest sferą. Taką wielką kulą. Kiedyś robiono w laboratorium takie badanie, gdzie ekstra dokładne zegarki mierzyły czas na różnych wysokościach. Różnica wysokości była niewielka- jeden był na poziomie stołu, drugi dachował sobie gdzieś na podłodze. Różnica była niezauważalna w standardowych miarach. Jednak już w nanosekundach okazało się, że czas na stole upływał szybciej. W górach czas płynie szybciej, aniżeli nad morzem (co można wziąć pod uwagę planując urlop- nad morzem będzie trwał dłużej, choć na poziomie świadomym raczej tego nie wyłapiemy). Idąc dalej w tych rozważaniach- poziom poniżej morza jest nazywany depresją, więc nie ma co ryzykować spędzania wakacji w podziemiach. Szkoda psychiki 😊
Zanim złodziej zostanie przyłapany
Złodziej nie przychodzi do życia i ot tak sobie nie kradnie. Nie. Najpierw zdobywa zaufanie, potem niczym wytrawny kieszonkowiec podkrada niewielkie sumy pewności siebie i poczucia własnej wartości. Osłabia stan konta osobistego, ale tak, by nie widać było większych ubytków na co dzień. Bez większej uważności nie zorientujemy się od razu, że jesteśmy okradani. Jeśli przyjmiemy pozycję żaby (ale nie tę: on leży, ona leży i rechocze, tylko tę w garnku), to nim się obejrzymy, a może być całkiem pokaźny debet. Złodziej w życiu raczej nie kradnie publicznie. Robi to po cichu.
Przyłapany złodziej
Będzie się motał jak pies złapany przez hycla. Będzie mataczyć, kłamać i pomawiać na każdą stronę. Odcięty od źródła energetycznych dochodów wejdzie ochoczo w 286 KK (oszustwa). Stanie się żebrakiem. Żebrakiem wyciągającym ręce po uwagę. I na początku oczywiście znajdą się tacy, co pomogą. Kierowane empatią jednostki charytatywne nawet przyjmą zacne role małp skrzydlatych. Tylko jeśli stanowczo odetniesz swoją energię, to i tym małpom skrzydła odpadną. A złodziej czasu i życia stanie się niechlujnym, ulicznym żebrakiem. Co jakiś czas będzie atakować instytucje, aż będzie absolutnie wszędzie w nich znany. Znany i… olewany. Dostając jakieś marne grosze na egzystowanie poniżej poziom morza. Ale skakać będzie dalej. Jako smutny bezdomny…
Dom
Bo dom to nie ściany i mury, choć murem trzeba czasem się odgrodzić. Dom to ludzie. Dom to energia, wzniosłe emocje. Dom to twierdza. I złodzieja się goni.

Dodaj komentarz