Neville Goddard mówił, że każdy, kogo spotykamy na swojej drodze jest nami wypchniętymi na zewnątrz. I w zasadzie jeśli spotykamy osobę, która mocniej, czulej dotyka jakiejś struny naszej duszy, tudzież gra nam melodię na układzie nerwowym czy zalewa formę na szkielecie miłością, tym bardziej jest nami.
Tym bardziej wskazuje nam tę część nas samych, której powinniśmy poświęcić nieco więcej refleksji. I- jeśli nas drażni- to uzdrowić, a jeśli wręcz przeciwnie- wywołuje w nas wzniosłe uczucia- to stać się kompasem naszych działań.
Trudniejsze relacje
Ta koncepcja jest niesamowicie ciekawa, zwłaszcza w ujęciu relacji tak powszechnie zwanych jako toksyczne. Czy jeśli spotykamy osoby zatruwające w nas krew, to oznacza, że sami jesteśmy toksyczni? Tak i nie, w każdym razie nie do końca. Rzadko kiedy człowiek jest albo zepsuty do materiałów kompozytowych tkanki kostnej, tak samo rzadko kiedy człowiek jest samą miłością. Kontrasty są potrzebne, ale o tym nieco niżej. Nie chodzi o to, że my jesteśmy toksyczni, tak holistycznie. Nie, chodzi o to, że coś w nas- jakaś emocja, jakieś przekonanie- jest toksyczne. Coś w nas samych nie działa tak, jak należy, coś uwiera, coś boli, być może jest w stanie rozkładających się zwłok.
Trucizna
Jaka więc trucizna przyciąga zombie do naszego życia? Jakiś stary paradygmat, jakieś tak absurdalne poczucie winy, że na logikę człowiek nie wpadnie, czym może być. Wgrane dawien dawno, może poczucie winy, że się istnieje? Bo i tak porąbana potrafi być ludzka psychika. Poczucie niezasługiwania? Aby odkryć to, co jest zakryte, aby znaleźć buteleczkę z tą trucizną, trzeba się nieco baczniej przyjrzeć obrazowi przed oczami. Nieco baczniej wyłapać i rozkodować fale dźwiękowe przybijające do brzegu naszych małżowin usznych.
Prawo założenia a negatywne myśli
Większość osób, które wchodzą w prawo założenia, kiedy zauważa i odnotowuje wreszcie, że nasze myśli kształtują rzeczywistość, wchodzi w stan strachu przed negatywnym myśleniem. Pozytywność na siłę też jest trucizną. Jest dodawaniem cukru przy insulinooporności. Tymczasem właśnie należy wpierw przyjrzeć się tym negatywnym, przepełnionym smutkiem, żalem, strachem i tak dalej myślom.
Pokręcone wewnętrzne dziecko
Te myśli to głos pokręconego wewnętrznego dziecka. A myślenie na siłę pozytywnie to takie „Zamknij się!” do tegoż dziecięcia. Ono i tak będzie swoje wiedzieć, nawet jeśli pokrętłem wyciszymy je na zero. Ale i tak będzie się objawiać, ucieleśniać- w naszych wyborach, przekonaniach, niefajnych sytuacjach, niefajnych okolicznościach i niekoniecznie zdrowym otoczeniu. Jeśli nie zostanie wysłuchane, zrozumiane i zaakceptowane, to po prostu będzie pokazywać, o co mu chodzi.
Uciszając wewnętrzne dziecko, czy jak to tam zwał (cień et cetera), zakopując je światem zewnętrznym dwa metry pod ziemią, nie spowodujemy, że ono ot tak zniknie. Nie, będzie takim zombie próbującym wydostać się z trumny, marą, która będzie straszyć za dnia i nocą hologramami wspomnień.
Akceptacja
Żeby coś zmienić, najpierw trzeba zaakceptować to, co niekoniecznie nam odpowiada. Dopiero, gdy człowiek jest świadomy, co nie gra, może zamknąć dany rozdział. Ok, tak jest, ale wybieramy inaczej. Bo mamy przecież prawo wyboru. To żaden wstyd, że coś jest na jakimś etapie z nami nie halo (byleby nie wszystko…). Jako istoty ludzkie jesteśmy nieidealni- i chwała Sile Wyższej za to! Gdybyśmy byli idealni, popadalibyśmy z nudy. Różnorodność to żyzne pole do rozwoju.
Kontrasty
Jeżeli spotyka nas w życiu coś, czego nie chcemy, to też jesteśmy my. To też są nasze przekonania, o sobie, o świecie, o życiu… I po to nas to spotyka, żebyśmy stanęli tym twarzą w twarz, wysłuchali, zaakceptowali i zadecydowali, czego naprawdę chcemy. Im większy kontrast- tym łatwiej ustalić pragnienie, które jest za nim ukryte.
Wszystko jest w ruchu
W życiu wszystko jest w ruchu. Albo się zwijamy, albo się rozwijamy. Ale nigdy nie stoimy w miejscu.

Dodaj komentarz