Co ma wspólnego piękny Budapeszt, w którym Budę i Peszt przecina spokojny nurt wód Dunaju z witaminą C? Ano sporo. Bo w papryce znajduje się zacna ilość tejże witaminy. A papryka to podstawowy składnik większości potraw kuchni węgierskiej. Ale żeby było bardziej słodko, dodajmy pikanterię historyczną- witamina C została odkryta właśnie u naszych kulturowych braci, przez Alberta Szenta -Görgyiego. To ten właśnie alchemik od biologii i chemii wyizolował to, co znamy dzisiaj jako kwas askorbinowy. I nawet Nobla za to dostał. A niedługo po tym pewien pan Tadek z krainy dokładnych zegarków i dziurawych serów, który notabene miał polskie pochodzenie i nazywał się Tadeusz Reichstein, opracował syntezę witaminy C.

Dawno, dawno temu, przeważnie marynarze (ta historia nie będzie miała za wiele wspólnego z portami i pannami tam czekającymi) oraz więźniowie zapadali na chorobę, którą nazywali cyngą. Cynga ta to nic innego jak szkorbut. Sama nazwa szkorbut po łacinie brzmi scorbutus i jest takim butem etymologicznym dla kwasu askorbinowego. Czyli witaminy C. Za leczenie szkorbutu zaś i jego zapobieganie wziął się pewien szkocki lekarz, który nazwał się James Lind i udowodnił całemu światu, że jeśli marynarze będą jeść cytrusy, to nie będą na szkorbut chorować.

Szkorbut- skrajny niedobór witaminy C

Żeby nie bawić się w bezsensowne kopiowanie wiadomości z Wikipedii i przeintelektualizowanie procesów chemicznych, witamina C syntetyzuje kolagen. Kolagen to takie białko, dzięki któremu wszystko się rozciąga i jest elastyczne. Jak tego kolagenu nie ma za dużo, to się tkanki, tak obrazowo, po prostu kruszą. Pojawiają się krwawienia, siniaki (bo naczynia nie są elastyczne i pękają), cała reszta przez te krwawienie się osłabia. Człowiek staje filiżanką w składzie porcelany, w którą wszedł nieuważny słoń. Kości łamią się jak uszka od starych kubków, zęby wypadają jak uszkodzone zdobienia dzbanków. A do tego jeszcze siada psychika, bo w wyniku depresji spada elastyczność psychiczna. I człowiek przestaje widzieć barwy pomiędzy bielą a czernią. Wchodzi po prostu w czarną otchłań.

Witamina C a wchłanianie żelaza

Dzięki temu, że ta niepozorna witaminka tak uelastycznia wszystko, organizm może swobodnie przenosić żelazo. I lepiej je wchłaniać. A jak jest żelazne serce (tudzież tyłek, jak serce jeszcze nie jest ze stali szlachetnej) to i anemii nie ma. Mało tego. Kwas askorbinowy uzbraja limfocyty w naturalne miecze, które rozprawiają się szybciej z patogenami. I tarcza organizmu od razu lepsza. I po wolnych rodnikach kopie, a co. Jak już walczyć…

Na co pomaga witamina C?

Skoro pomaga wiązać kolagen jak marynarz węzły, to oczywistą oczywistością jest, że oprócz tego, że wzmacnia tkanki, pomaga też w zachowaniu piękności. Tudzież młodości. Także tej wizualnej. Wspomaga odporność, więc i zdrowiem się promienieje jak wiązka światła. Skoro mowa już o jej pomocnej dłoni, tudzież cząstki, we wchłanianiu żelaza, to i zdałoby się podkreślić, że układ nerwowy otula się psychiczną stalą (choć różne jej klasy w zależności od naturalnych możliwości).

Komu więcej witaminki?

Średnie zapotrzebowanie dobowe dorosłego człowieka to takie 3,14 (tj. „pi”, wykrzyknika nie ma, bo to nie silnia) razy 1000 mg. Więcej, wiadomo, będzie potrzebować taki palacz, na przykłada, ale pamiętajmy, że co za dużo, to nie zdrowo. Acz witaminę C trudno przedawkować (wydala się wraz z moczem). Niemniej jest to możliwe.

Gdzie to znaleźć?

-dzika róża (15 g to już dawka dobowa),

-papryka (wystarczy niecałe 50 g),

-porzeczka (ok. 40 g),

-natka pietruszki (jakieś 30 g),

-cytryna (sok z 3 cytryn to już pełne zapotrzebowanie dobowe),

-cytrusy (jak sama nazwa wskazuje),

-truskawki (styknie 9 sztuk na dobę),

-kiwi (1 kiwi to jak 3 cytryny, ale nie ten napój, to nie reklama!),

-brokuł (3 różyczki gotowane),

-brukselki (wystarczą 4),

-jarmuż gotowany (niecały liść),

-papaja (1/3 owoca),

-pomarańcza (pół dużej),

-cebula.

A jeśli to za mało i więcej by się dla organizmu chciało, to zawsze można łyknąć i popić wodą. Byleby był to produkt sprawdzony i naprawdę dobrze opracowany.

Witamina C w kosmetykach

Witamina C znalazła swoje zastosowanie i w kosmetyce. Skoro przyspiesza gojenie się ran, syntetyzuje kolagen i wygładza powierzchnię naszego naturalnego płaszczyka dla ciała, to i efekty wizualne są dość szybkie i zauważalne. Witamina C do użytku zewnętrznego porządnie nawilża i wygładza skórę. A skóra to przecież nasza wizualna wizytówka. A, pamiętajmy, że wizytówką są też dłonie!


Odkryj więcej z Ananas w próżni życia

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Podcast also available on PocketCasts, SoundCloud, Spotify, Google Podcasts, Apple Podcasts, and RSS.

Dodaj komentarz

The Podcast

Join Naomi Ellis as she dives into the extraordinary lives that shaped history. Her warmth and insight turn complex biographies into relatable stories that inspire and educate.

About the podcast

Latest episodes