Nasze piękne, ludzkie ciała zostały zwieńczone kopułą. W kopule zamknięty jest cały system zarządzania człowiekiem jako awatarem. I tak, jak kości czaszki zrastają się w pierwszych latach życia, tak samo i pierwotne oprogramowanie jest wówczas wgrywane.
Przez pierwsze lata życia jesteśmy zdani na otoczenie. Chłoniemy informacje, chłoniemy świat wszystkimi zmysłami. Kształtują się nam paradygmaty, czyli przekonania. A właściwie mamy je po prostu wgrywane. Wgrywane przez środowisko, które wylosowaliśmy w puli genetycznej- niektórzy mają środowisko Linuxa, inni Windowsa, jeszcze inni OSXa. Ale pierwotny program, choć dobrze znany, wcale nie oznacza, że mamy pracować na nim do końca życia.
Czym jest paradygmat?
Takie słowo klucz. Pierwsze, które musimy wrzucić do wyszukiwarki naszego oprogramowania. Żeby było śmieszniej- nasze oprogramowanie ma naturalnie wgrane wi-fi i dostęp do internetu globalnego: do świadomości zbiorowej. Rozlegle rozkminiał temat pewien pan, co się nazywał Carl Gustav Jung, a jego rozkminy zrewolucjonizowały dziedzinę nauki nazywaną psychologią (termin bez terminu przydatności, ale zwyczajnie czasem się przejada).
Paradygmat to nieświadome przekonanie, które prowadzi nas przez życie. Czyli: jesteśmy przekonani, przykładowo, że świat jest dżunglą pełną niebezpieczeństw. I poprzez ten paradygmat / przekonanie / tezę, nasz komputer wewnątrzczaszkowy kieruje wszystkie gigabajty uwagi w kierunku wszystkich niebezpiecznych elementów tejże dżungli.
Skąd biorą się przekonania?
Te pierwotne są nam wgrane przez otoczenie. Mama mówiła, że panowie są niewierni, więc niewiernych panów córka będzie dostrzegać. Jej dysk będzie się zapełniał kolejnymi plikami z historiami pełnymi histerii niewierności. Tata mówił, że pieniądze nie rosną na drzewach, więc szuka się ich orając pługiem w ziemi. Bo na drzewa nie ma co patrzeć i nie widzi się możliwości przerobienia liści na herbatkę, która zawojuje przy odpowiednim marketingu świat.
Dostajemy podstawy
Dostajemy bazę. Fundamenty. I na tych fundamentach stawiamy cegły swojej historii. Swoich interpretacji. Problem pojawia się, gdy paradygmaty mają wadliwy szpik. Wtedy budujemy mur wokół siebie. Fosę, przez którą ciężko się przeprawić, a czasami bywa to niemożliwe (i takie przypadki istnieją). Kiedy dostają się do nas paradygmaty przeciwstawne, zaprzeczające naszej wierze, wówczas obserwujemy je przez swoje okno. I tu zaczyna się zabawa: bo mur można zburzyć. Przez okno wyfrunąć. Ewentualnie wyskoczyć, ale tego raczej się nie zaleca.
Jak powstaje przekonanie / paradygmat?
Przez powtarzanie. Powstanie przekonania powstaje przez powtarzanie go. Wgrywanie sobie na dysk twardy jakiegoś zdania. A potem praktykowanie go. Praktykowanie to nic innego jak udowadnianie swojej tezy, poprzez interpretacje, poprzez celowe, choć niekoniecznie świadome, poszukiwanie potwierdzeń. Takie ugruntowanie wiedzy. Takie kartkówki, na których samemu sobie wpisuje się szóstki. Bo mam rację i koniec. Ok, masz, ale masz swoją rację.
Jak zmienić paradygmat?
Ano bardzo prosto. Aż za prosto. Trzeba po prostu wgrać nowy. Znaleźć stary (to też jest łatwe, ale nie można zabierać chleba terapeutom- zresztą niekiedy paradygmat tak mocno niszczy życie, że terapia jest wręcz konieczna, żeby nie szkodzić sobie i innym) i zastąpić go nowym.
Jak znaleźć stary paradygmat?
Obserwując. Obserwujemy sytuację, w której się znajdujemy. Słuchamy naszych myśli. Czyli: co tym myślimy. Co myślimy o świecie, ludziach, sobie. Nie trzeba grzebać w przeszłości, cały czas reżyserujemy i piszemy nowe scenariusze na tych samych podstawach. Więc grzebanie jest niepotrzebne. Wystarczy naprawdę skupić się na tu i teraz.
Mam stare przekonanie, co teraz?
Teraz ustawiasz inne, przeciwne przekonanie. I powtarzasz. Powtarzasz. Jasne, że umysł logiczny krzyczy „Bullshit! Przecież jest inaczej!”. Ale powtarzasz dalej. Robisz nową zakładkę w swojej przeglądarce. Stara może być jeszcze otwarta, ale nie zaglądasz do niej. Powtarzasz. Do znudzenia, zwymiotowania… Aż w końcu staje się to Twoim nowym przekonaniem. Nową rzeczywistością- bo nową kreujesz. W końcu w ten sam sposób powstało stare przekonanie. I stare życie. Po prostu zastąp oprogramowanie…
Każde przekonanie było kiedyś nic nieznaczącą myślą. Każda obecnie nic nieznacząca myśl może stać się przekonaniem.

Dodaj komentarz