Matrix jest w nieustannym wzwodzie. Zawsze na baczność, zawsze w ucisku pęcherza odwagi. Tylko tę odwagę hamuje. Nie pozwala jej się wydostać. A kiedy jakiejś jednostce się to uda, to zaczyna się polowanie na łup. Wciągamy Cię na szachownicę! Wracaj do gry! Nie ma pionizacji pionka, wracaj do poziomu szachownicy. My decydujemy, które pole namiotowe zajmiesz. My decydujemy, czy będziesz Damą, którą będziemy posuwać, czy Koniem, w którego będziemy walić.
A Ty? Ty, jeśli nie dasz się stłamsić matrycy, to jesteś na drodze do roli Wielkiego Obserwatora. A stąd już niedaleko do Kreatora. A cała tajemnica życia polega na tym, że I Pionka, i Obserwatora i Kreatora masz już w sobie. Enter otwierający drzwi do określonego poziomy to po prostu decyzja. Puknięcie w klawiaturę na czole. W meridanę przy oku cyklopa. A reszta, niepotrzebna, do kanalizacji spod klopa.
Obserwator jest już wygrany
Obserwator jest już na pozycji wygranej. Ma szerszą perspektywę, może sobie już wybierać różdżki, a potem lekko włożyć jedną taką już w mrowisko z pozycji Kreatora. I obserwować cykle życia mrówek, ich zachowania a- oraz prospołeczne. Ale, ale… Kreator, taki prawdziwy Kreator, tworzy. Tworzy, a nie niszczy. Jest poza systemem. Może co najwyżej uwalniać po kolei gotowe na samodzielność poczwarki. Brać je pod swoje rozprostowane już skrzydła. A przede wszystkim inspirować nakrapianymi (ale nie zakrapianymi) wzorami na ich powłokach.
W końcu się odpieprzą i odsolą…
Matrix w końcu da spokój. Po wyczerpującym wymachiwaniu odnóżami w końcu jednym z nich machnie i się wycofa, zostawi w spokoju. Chodzi o to, że system działa, kiedy trybiki poruszają się w nim w określony sposób. Jeśli ruchy są inne niż przewidziane, taki system najpierw próbuje je stłamsić, biorąc je za neurologiczne wynaturzenie, potem zaczyna walczyć i podejmować próby zniszczenia, w końcu sobie daruje i wypuszcza takiego. Komu bowiem szkodzić będzie pozytywny świr? Wszystko jest kwestią odwagi i wytrwałości…

Dodaj komentarz